Święta Bożego Narodzenia to bardzo ważny czas w Polskiej tradycji. Przygotowania do nich trwają kilka tygodni. Powodują duże napięcie i budują spore oczekiwania.

Co jeśli święta zamiast ciepłej atmosfery, radości i szczęścia przyniosą nam rozczarowanie, poczucie samotności i żalu?

W ośrodku przed świętami, obserwujemy zdecydowany spadek liczby pacjentów. Czym to jest spowodowane? Decyzja o podjęciu terapii jest już sama w sobie trudna. Zostawienie swoich bliskich, odłożenie pracy i obowiązków domowych na jakiś czas dla wielu to duże wyzwanie. W przypadku Świąt dochodzi dużo więcej zajęć. Często w przypadku kobiet – Pań domu – jest to rzecz nie do przeskoczenia. Nawet osoby cierpiące na bardzo głęboka depresję potrafią się bardzo zmobilizować, niestety niekoniecznie w zdrowym tego słowa znaczeniu. Stoi za tym chore wyobrażenie o świętach. Takie osoby bardzo mocno łapią się nadziei o tym, że ten okres “naprawi” coś w ich życiu, zmieni aktualnie złą sytuację. Stereotyp “magicznego czasu” kreowany przez społeczeństwo nie pomaga. Z każdej strony atakują nas motywy świąteczne. Tak nakręca się spirala świątecznego szaleństwa.

W przypadku osób cierpiących na problemy natury psychicznej okres poświąteczny może być bardzo niebezpieczny ze względu na:

– Napięcie i stres związane z utrzymaniem pozorów idealnej atmosfery
– Poczucie żalu i złości na samego siebie spowodowane ‘zawaleniem’ części zaplanowanych wcześniej obowiązków
– Samotność, uczucie wyobcowania wywołane brakiem akceptacji rodziny, bliskich w stosunku do tematów uzależnienia, depresji itp.
– Nagły spadek nastroju występujący kiedy to po udanych Świętach spędzonych w gronie bliskich osób powracamy do “szarej rzeczywistości”
– Cierpienie wzbudzone niemożnością przeżywania radości Świąt

To wszystko powoduje, że po Świętach ludzie dotknięci problemami natury psychicznej zapadają się w sobie jeszcze bardziej. Tracą całą nadzieję która budowała się w nich w okresie przedświątecznym.

Jak pomóc członkowi rodziny którego to dotyczy? Jak pomóc sobie kiedy to właśnie nas dotyka?

Przede wszystkim zaakceptować. Zaakceptować tą sytuację i dać sobie / bliskiemu szanse na to aby zacząć naprawiać swoje życie. Należy jednak pamiętać, że akceptacja nie równa się wspieraniu ‘chorych’ zachowań. Świetnie jeśli rodzina jest w stanie wspierać chorego, zdarza się jednak, że rodzina również jest wyczerpana i nie ma już siły okazywać wsparcia – nie ma w tym nic złego i nie należy się za to obwiniać. Jednak trzeba rozróżnić wsparcie od akceptacji. Akceptacja choroby jest niemal niezbędna w procesie leczenia. Akceptacja tego, że to co się przytrafia to nie żadna fanaberia, wyolbrzymianie czy histeria tylko choroba jak każda inna. I żaden chory zarówno na depresję, nerwice czy uzależnienie nie jest temu winny, a wręcz przysparza mu to ogrom cierpienia dlatego nie warto czekać z udaniem się po pomoc. Trzeba uważać na wymówki związane z ogarnięciem bałaganu który został po świętach, pustki w finansach i pamiętać, że na miejsce tych wymówek przyjdą inne a problem sam nie zniknie.

Z każdej sytuacji jest wyjście, które pomożemy Ci znaleźć.